Marihuana ratunkiem na kryzys?

W Unii najtęższe głowy biedzą się nad wyjściem z kryzysowego impasu (bez widocznych efektów), tymczasem mer w katalońskiej mocno zadłużonej gminie Rasquera* błysnął niedawno nietypowym pomysłem...

W Hiszpanii uprawianie konopi na własny użytek jest legalne, a dzierżawiąc ziemię (często leżącą odłogiem) np. Barcelońskiemu Stowarzyszeniu Palących Własne Konopie - można nieźle zarobić, a i przy okazji jeszcze utworzyć nowe miejsca pracy. Zatem w lutym br. lokalne władze Rasquery przedstawiły plan rozpoczęcia uprawy marihuany, w kwietniu br. rada miasta zatwierdziła uchwałę (po przeprowadzonym wcześniej wśród mieszkańców referendum).
Nie mogło być lepszej reklamy dla zapomnianej wioski. Newsy obiegły całą Hiszpanię, potem światowe media dolały oliwy do ognia i Rasquera stała się przedmiotem ... globalnego zainteresowania. Dziennikarze i turyści z całego świata zalali jej wąskie uliczki, a mieszkańcy w światłach fleszy opowiadali o genialnym pomyśle.
Plan polegał na dzierżawie 7 ha należących do gminy - Barcelońskiemu Stowarzyszeniu Konsumentów Własnego "Cannabica" - pod uprawę spożywanej w celach „rekreacyjnych i terapeutycznych” rośliny dla ich 5 tys. członków. Miało powstać 40 miejsc pracy, a zyski dla gminy obliczone na 1.3 miliona euro (w ciągu dwóch lat) – z powodzeniem mogły zapłacić jej wszystkie długi.
Ponieważ hiszpańskie prawo pozwala na hodowlę marihuany na własny użytek, powstało wiele podobnych "Barcelońskiemu" stowarzyszeń. Każdy członek organizacji, po określeniu ilości jakiej potrzebuje na własny użytek (w określonym czasie) - otrzymuje stosowne pozwolenie i jego stowarzyszenie może taką ilość wyhodować. To spowodowało, że w ostatnich latach w hiszpańskich ogrodach i farmach konopie stało się bardzo chętnie hodowaną rośliną (jeden gram jest wart 6 euro, jedna roślina "produkuje" zatem 1000 euro).

Rządowi Hiszpanii katalońska propozycja łatania dziury budżetowej jednak nie przypadła do gustu, zapowiedział zablokowanie inicjatywy i ściganie każdego hodującego marihuanę w dużych ilościach.
Ale Rasquera swoim nietypowym pomysłem już odniosła znaczny sukces. Media i turyści zainteresowani konopnymi planami odkryli na miejscu ... piękne krajobrazy, przepyszny kozi ser i oryginalną oliwę z oliwek. Polecam ciekawy artykuł:
http://www.forbes.com/sites/ceciliarodriguez/2012/05/06/eurozone-local-economic-crisis-marijuana-to-the-rescue/

W Polsce mamy jedną z najbardziej restrykcyjnych w Europie regulacji antynarkotykowych. Czy problem przez to zniknął? Do legislacyjnego błędu w podejściu do palaczy marihuany przyznał się ostatnio także były prezydent Aleksander Kwaśniewski : http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,11721898,Kwasniewski____Bladzilismy_w_sprawie_narkotykow.html

26 maja br. w Warszawie po raz kolejny odbędzie się Marsz Wyzwolenia Konopi. Pod hasłem „sadzić, palić, zalegalizować” kilkanaście tysięcy osób (jak szacują organizatorzy), będzie domagać się "hiszpanizacji", może bardziej po sąsiedzku - "czechizacji" marihuany.

Z pozdrowieniami z Parlamentu Europejskiego
Lidia Geringer de Oedenberg

*O sprawie pisałam już wcześniej przy okazji porównania regulacji antynarkotykowych u naszych sąsiadów (http://2009.salon24.pl/409588,nietypowa-obietnica-powyborcza ).
Trwa ładowanie komentarzy...